Teksty (Reklama: Forum Krzyzowa ,)
Jak zawsze, odparł Jaxom, i dalej liczył wdechy. Osiemnaście, dziewiętnaście, dwadzieścia, dwadzieścia jeden, dwadzieścia dwa. I nagle unosili się tuż nad południowym końcem rozpadliny. Monarth pyta, gdzie jest ten krater? Powiedz mu, że to Siwsp wybrał miejsce, więc lepiej zostawmy silnik tutaj. Nie mamy czasu na szukanie cholernego krateru! Jaxom zwrócił się w stronę N’tona, który patrzył na niego z ramionami uniesionymi pytającym gestem. Monarth mówi: N’ton rozumie. N’ton dawał znaki pozostałym smokom, żeby rozpoczęły rozsiewanie mutantów. Potem cała jego uwaga skupiła się na opuszczaniu wielkiego silnika w dół rozpadliny. Manewr odbył się bez zakłóceń, nawet lepiej, niż zrobił to Jaxom. N’tonowi zabrało to tylko dziesięć minut. N’ton odczekał chwilę, pozwalając smokom odpocząć. Potem przywołał je wszystkie. Powiedziałem Monarthowi, że wszyscy muszą wrócić do własnych Weyrów, i że tym razem przy rozbieraniu się mają kompletować hełmy z odpowiednimi skafandrami, zawiadomił Jaxoma Ruth. Raczej nie będziemy potrzebowali znowu dwustu używanych skafandrów, wyjaśnił mu Jaxom, próbując powstrzymać uniesienie do czasu bezpiecznego powrotu. Musimy wrócić na “Yokohamę”. Powiedziałem Monarthowi. N’ton mówi, że jest wdzięczny i przeprasza za opóźnienie. Powiedz mu, że wszystko dobrze poszło. Tak, prawda? ucieszył się Ruth. Wracamy teraz? Tak, proszę! I znów powrót wydawał się dłuższy, niż podróż na Czerwoną Gwiazdę, ale to było tylko złudzenie. W końcu otoczyła ich przytulna ciemność ładowni “Yokohamy”

(Reklama: , GRY ONLINE , nieruchomości szczecin )
